Metody na nerwice w historii Kasi

Kasia - nerwica

Moja historia

Od dziecka zmagam się z nerwica lękowa, którą zdiagnozowano u mnie gdy miałam 20 lat, czyli przez długie lata żyłam w strachu i nieświadomości. Zaczęło się u mnie od wypadku, mając sześć lat na rowerze zjeżdżałam z górki i auto mnie potrąciło, na izbie przyjęć zszyto mi brodę, nogę i zostawili na obserwacje. Tak bardzo się bałam, że zaczęłam się dusić i miałam natarczywe myśli, że zaraz umrę.

Kolejne lata były poprzeplatane wiecznym niezrozumiałym lękiem o siebie, przerażali mnie ludzie, tłum, przerażało mnie wyjście z domu, jazda autobusem było koszmarem, żeby nie popaść w histerie skupiałam się na liczeniu przystanków i tłumaczeniu sobie, ze w każdej chwili mogę wyjść i pojechać do domu i w ten sposób przestałam jeździć do szkoły, a ze względu na to, ze wstydziłam się tego co się ze mną dzieje (nie było internetu i nie mogłam sobie w każdej chwili wygooglać co mi jest). Wszyscy z mojego otoczenia łącznie z rodzicami uważali, że jestem leniem i mam się WZIĄĆ W GARŚĆ. Męczyły mnie ciągle biegunki. Pod koniec liceum koleżanka dała mi Lexotan, gdy zobaczyła co się ze mną dzieje, tabletka pomogła mi bardzo, a że moi rodzice są lekarzami dostęp do medykamentów miałam łatwy i tak uzależniłam się od benzodiazepin. Trwało to ok trzech lat, aż w końcu byłam tak wykończona, ze udałam się do psychiatry, który wyciągnął mnie z nałogu poprzez podanie mi antydepresantów i wnikliwa psychoterapię. Skończyłam studia, poznałam męża, gdy zaszłam w ciąże odstawiłam leki, ciąża przebiegała cudownie, pierwszy rok po porodzie był również cudowny, aż w najmniej oczekiwanym momencie, franca mnie dopadła, lecz tym razem miałam objawy, których nie znałam, przyspieszone tętno, zawroty głowy, drętwienie kończyn, ból żołądka, biegunki, wieczne złe samopoczucie. Doszłam do wagi 45 kg, przestałam miesiączkować, wylądowałam u lekarza, bo byłam przekonana, ze zżera mnie nowotwór, okazało się, ze to nerwica zbiera żniwo. Po urodzeniu drugiego dziecka, w porozumieniu z lekarzem zdecydowałam się na długotrwałe branie leków oraz psychoterapię.

Moje rady dla innych w walce z zaburzeniami

Przede wszystkim należy szukać pomocy u psychiatry, wiele z nas unika lekarzy siedząc i analizując swoje objawy. Zawsze powtarzam ludziom takim jak ja, ze ma udać się do psychiatry, a nie do gastrologa, neurologa itp. Mnie się udało, wiem, ona może wrócić, ale już umiem z nią walczyć.

Coś pozytywnego ode mnie w walce z zaburzeniami

Właśnie jestem po trzyletniej terapii. Nadal biorę antydepresanty, nauczyłam się siebie, wiem jak sobie radzić z nerwica, gdy mam gorszy dzień nie wpadam w panikę. Mam przy sobie męża, który wykazał się olbrzymia wyrozumiałością, bo życie z nerwicowcem nie należy do łatwego. Gdy miewam ataki krzyczę, wszystko mnie denerwuje. Staram się nad tym panować, ale czasami przegrywam, lecz nie poddaje się, przede wszystkim przestałam się tak bardzo wsłuchiwać we własny organizm, przestałam wymyślać sobie choroby, wiem że jak się źle czuje to tylko nerwica.

Pozdrawiam,
Kasia – 38 lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *